[ Pobierz całość w formacie PDF ]

które niby miniaturowe chorągwie powiewały na
wieszakach. Sam będzie wyłączał alarm. Sam, bez
Laury, będzie się budził w ciemności. Przypo-
131
mniały mu się noce, kiedy Laura, niczym pocisk
samonaprowadzajÄ…cy siÄ™ na ciepÅ‚o, przyciskaÅ‚a jÄ™dr­
ne pośladki do jego krzyża tak mocno, że w końcu
leżał na samym brzegu łóżka. Zastanawiał się, czy
dnie będą nadal promienne bez sennego szeptu
Laury:  Pora zabrać się do smażenia pączków, Ell.
Już najwyższy czas..." PomyÅ›laÅ‚ o skamlÄ…cym war­
czeniu Atheny, gdy siÄ™ budzi i zrywa ze swego le­
gowiska, najpierw unosząc tył. O zapachu perfum
 Kwiaty Antonii", które dawał żonie co roku na
Gwiazdkę. Czy trawa będzie nadal rosła, kiedy już
nie będą się kłócili o to, kto ją ostatnio kosił i czyja
teraz kolej? Czy słońce nadal będzie wschodziło,
gdy oni nie będą się już wzajemnie prosić o to,
by jedno wstało wcześniej i przygotowało płatki
owsiane? ChodziÅ‚o o pięć cennych minut snu, za­
nim do szturmu ruszy nowy dzień. A co będzie
z odwożeniem dzieci do szkoÅ‚y, z obiadami i wy­
pełnianiem szkolnych formularzy? Nieraz z Laurą
żartowali, że przy trojgu dzieciach szkoła generu-
132
je więcej papierkowej roboty niż Pentagon. Teraz
to wszystko spadnie na niego, cała praca i liczne
obowiązki. Będzie musiał radzić sobie bez Laury,
która go przekonywaÅ‚a, że nie trzeba siÄ™ przejmo­
wać tymi sprawami, że nie mają one większego
znaczenia, a jutro nastÄ…pi szybciej, niż siÄ™ spo­
dziewa.
Amelia patrzyÅ‚a na niego szeroko rozstawiony­
mi szarymi oczami, w których zawsze czaiła się
niepewność.
 Wszystko w porządku, córeczko!  uspokajał
ją.  Będzie okej!
Umył rączki Amelii i wytarł tanim papierowym
ręcznikiem, zle wchłaniającym wodę.
 Dlaczego w tym szpitalu nie poÅ›wiÄ™ca siÄ™ wiÄ™­
cej uwagi ludziom, którzy przeżywajÄ… ciężkie chwi­
le? - zastanawiał się. - Dlaczego nie daje im się
poduszek, koców... nie częstuje ciepłymi słodkimi
bułeczkami?"
Przypuszczał, że te przyjemne, lepsze rzeczy
133
były dostępne tylko w poczekalniach, w których
krewni czekali na dobre wieści z sal porodowych.
 Zacząłeś mi coś mówić i nie dokończyłeś 
teściowa zaatakowała Elliotta, gdy wrócił z Amelią
do pokoju.
 ChciaÅ‚bym usÅ‚yszeć od ciebie, co powiedzia­
łaś dziewczynkom  wydusił z siebie w końcu. 
%7łeby wiedzieć, do czego mam pózniej nawiązać.
Miranda westchnęła.
 Nie miałam zamiaru w ogóle z nimi o tym
rozmawiać, ale Annie mnie spytała, czy matka jest
naprawdÄ™ chora. OczywiÅ›cie, nastÄ™pne pytanie do­
tyczyło tego, jak bardzo jest chora, no, a potem,
kto się będzie nimi teraz opiekował.
 I ta rozmowa odbywała się w drodze z Na-
tick do szpitala?
 Tak. Jestem przekonana, że ty potrafisz im to
potem lepiej wytłumaczyć - zapewniała zięcia. -
W każdym razie możesz być spokojny - z własnej
woli nie mówiłam o rzeczach, o które nie pytały.
134
 To dobrze.
Miranda znowu westchnęła.
 Jej ojciec, ojciec Laury...  teraz westchnienie
byÅ‚o dÅ‚ugie, peÅ‚ne żalu, a jej twarz - jak dalece El­
liott był w stanie to ocenić  nie wyrażała czułości,
lecz rozdrażnienie  ...upadł w łazience i zaciął się
podczas golenia. SÅ‚yszaÅ‚am, że pada, zresztÄ… nie je­
stem pewna, czy to nie Suzie usÅ‚yszaÅ‚a, ale myÅ›­
lałam, że może go zamroczyło, bo tak się przejął
tym skaleczeniem... KrwawiÅ‚, wiÄ™c zeszyli mu ran­
kę. I wyobraz sobie: umarł cztery godziny pózniej!
 Chyba lekarze myśleli, że twój mąż będzie
żył, najwyżej pozostanie mu tylko jakieś niewielkie
upośledzenie.
 Może i tak myÅ›leli, ale powiedzieli coÅ› zu­
peÅ‚nie innego  oÅ›wiadczyÅ‚a zdecydowanym to­
nem.
 Masz więc uczucie, jakbyś już raz przez to
wszystko przechodziła.
 Nie mówię tego, żeby cię dotknąć, ale zapew-
135
niam, że bez względu na to, jak bardzo się kocha
męża, jego śmierć nie jest tym samym, co utrata
dziecka. Moje dziecko umiera, a ja wciąż nie mogę
w to uwierzyć. Mam jednak nadzieję, że znajdzie
się jakiś sposób... Kiedy widzę Laurę taką zadbaną
z włosami pięknie wyszczotkowanymi, nie mogę
zgodzić się z twierdzeniem, że moja córka jest
Å›miertelnie chora. Ona umiera, a my na to patrzy­
my i jesteśmy bezradni... Nie potrafimy jej pomóc.
 Według lekarzy dla Laury nie ma ratunku.
Tak powiedział doktor Campanile. I dodał, że
możemy jakiś czas sztucznie podtrzymywać życie
po to, by zachować jej organy do przeszczepu.
 Chyba się na to nie zgodziłeś?
 Owszem, zgodziłem się, ponieważ Laura
tego pragnie.
 Ależ, Elliotcie, to jest... straszne. Przecież tego
rodzaju decyzja może zachęcić lekarzy, żeby się
zbytnio nie starali. Tak przynajmniej uważa moja
młodsza siostra, Juliet...
136
 Moim zdaniem ten lekarz jest przyzwoitym
człowiekiem.
Do pokoju weszła Rory. Oczy miała czerwone,
na pewno je tarła. Poprosiła ojca o pieniądze na
pepsi i Elliott, pogrzebawszy w kieszeniach, dal jej
dolara drobnymi.
Dziewczynka usiadła i poważnym głosem
oświadczyła:
 To mnie wykańcza...
 I to jest normalne  usłyszała z ust babci. 
JesteÅ› bardzo dzielna, Auroro Mirando.
Rory się pochyliła i oparła o kolano Elliotta.
WydawaÅ‚a siÄ™ strasznie ciężka: trzydzieÅ›ci kilogra­
mów jej ciała stanowiło bezwładną, pozbawioną
energii masÄ™.
 Tatusiu  szepnęła.
 SÅ‚ucham, córeczko!  Elliott objÄ…Å‚ jÄ… i delikat­
nie odsunął na bok, uwalniając drętwiejące kolano.
 Czy dlatego, że mamusia umrze, bÄ™dziesz mu­
siał sprzedać nasze auto? I dom?
137
 Ależ nie! Kto ci to powiedział?
 Caitlin Carver. Kiedy jej matka się rozwiodła,
musiała sprzedać dom.
 Ach, Rory! My z mamusiÄ… siÄ™ nie rozwodzi­
my. Nigdy siÄ™ na siebie aż tak bardzo nie gniewali­
śmy i tego nie zrobimy. Nie sprzedamy domu.
Wszystko w nim pozostanie bez zmian. Nie martw
siÄ™, dziecinko.
 A co bÄ™dzie z psem? Athena zjada tygodnio­
wo okoÅ‚o piÄ™ciu kilogramów miÄ™sa, jarzyn i in­
nych produktów. Chyba będziemy musieli ją
sprzedać...
 Nie, Rory, nie będziemy musieli sprzedać
Atheny.
Dziewczynka jednym ruchem zrzuciła buty z nóg
i podreptała w stronę holu, gdzie stał automat
z napojami. W drodze obejrzała się i spytała:
 Tatusiu, a czy ja będę musiała zrezygnować?
 Z czego?
 Z lekcji gimnastyki. Wiem, jakie sÄ… drogie...
138
Mamusia mówi, że jestem już na odpowiednim
poziomie, i powinnam brać prywatne lekcje, ale
nie musisz ich dla mnie załatwiać...
 Zrobimy dokładne obliczenia  wyjaśnił El-
liott.  I wszystko będzie dobrze. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • centurion.xlx.pl