[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zająknął na temat przekrętu z ruletką. Nie, żeby mnie to dziwiło. Wciąż nie
rozumiem, dlaczego się na to zdecydował.
Victoria zrobiła nadąsaną minę i pociągnęła kolejny łyk wina.
- Może potrzebował pieniędzy na dodatkowe wydatki na Hawajach?
- Tak. Albo był na tyle arogancki, że wierzył, że ujdzie mu to na sucho.
Tymczasem tylko przyciągnął uwagę blizniaków. A to była ostatnia rzecz,
jakiej chciała Caitlin.
- Racja. Bo zamierzała ukraść im kwity.
Pokiwałem palcem.
- Bo już je miała. Nie rozumiesz? Caitlin mogła wejść do biura braci,
kiedy ich nie było, bez wzbudzania podejrzeń. I mogła podejść na tyle
blisko, żeby zerknąć do palmtopa któregoś z blizniaków i znalezć szyfr.
Bracia mówili Ricksowi, że ostatnio zaglądali do sejfu dwa dni temu. Więc
od tamtej chwili do zniknięcia Josha Caitlin miała czas, żeby ukraść kartę.
Chociaż podejrzewam, że było to niedługo przed tym, jak ją znalazłem w
wannie. Nie chciała, żeby blizniacy mieli zbyt wiele czasu na odkrycie, że
kwity zniknęły. I to by tłumaczyło, dlaczego nie wystąpiła w wieczornym
przedstawieniu. Pewnie miała nieco nadszarpnięte nerwy.
Victoria zrobiła minę, która wskazywała na to, że wino ma obrzydliwy
smak.
- Na pewno nie powiedziała tego wszystkiego Ricksowi.
- No więc wypełniłem kilka luk. Ale powiedziała mu dość, żeby udało
mu się ją przekonać do powrotu do Vegas. To było niedługo przed tym, jak
ty się u niej pojawiłaś i poprosiłaś o to samo. Bez urazy, ale myślę, że już
wcześniej zdecydowała się wrócić.
- Rozumiem. - Victoria sięgnęła po nóż i zakręciła nim na obrusie.
Usta jej się skrzywiły, a twarz nabrała wyrazu skupienia. -Teraz, kiedy o
tym wspomniałeś, to faktycznie myślę, że całkiem
łatwo było ją namówić. Do tej pory sądziłam, że to dlatego, że się
martwiła o Josha.
- Jasne, martwiła się, że sehrzanił sprawę. Ricks był gotów wyczyścić
zapis i wyłączyć kamery na parkingu. Wymyślił, że spotka się z Caitlin w
lexusie i uwolnią Josha. A potem razem włożą kwity z powrotem do sejfu.
- Tylko że Caitlin miała mnie na karku.
- Tak, ale co ważniejsze, niedługo po tym, jak skończyli rozmawiać,
Ricks został wezwany do biura Fisherów w związku z próbą włamania do
sejfu. Musiał iść od razu. I właśnie wtedy znalazł tam mnie, a sytuacja
skomplikowała się jeszcze bardziej.
- Jeszcze bardziej? - Victoria prychnięciem rozwiała grzywkę i znów
zakręciła nożem. - Doprawdy! Wiem, że jestem zmęczona, ale zdaje się, że
już i tak wyglądało to fatalnie.
- Wyobraz sobie, jak musiał się czuć Ricks. W sumie dziwi mnie, że
nie eksplodował.
- To prawda, ten gość jest oazą spokoju.
- Nie wiesz jeszcze nawet połowy. - Sięgnąłem przez stół i złapałem ją
za nadgarstek, żeby przestała kręcić nożem. Uśmiechnąłem się na
pociechę. - Kiedy wychodziliśmy z sali widowiskowej, a blizniacy
zajmowali się samochodem Josha, Ricks odciągnął Caitlin na bok i spytał
o kwity. To wtedy powiedziała mu, że trochę przedobrzyła i ukryła je w
piasku przed szafą, kiedy na nas czekałyście.
Wyglądało na to, że w oczach Victorii zapaliło się światełko.
- To dlatego Ricks wrócił na scenę.
- %7łeby ograniczyć szkody. No i, rzecz jasna, nie miał pojęcia, że Josh
nie żyje.
- Ach tak. Więc kiedy do tego doszło?
Sięgnąłem po ciabattę, ale po namyśle uznałem, że lepiej będzie się
pokrzepić łykiem wina.
- Niedługo po tym, jak Ricks wyłączył kamery - powiedziałem,
przełykając. - Josh musiał uznać, że Caitlin nie wróci, żeby go uwolnić.
Wydzwaniał do niej z bagażnika, ale nie odbierała. Zdesperowany wysłał
więc wiadomość Jaredowi.
- Poważny błąd. Nie wiedział, co mu zrobili blizniacy. W zasadzie
wysłał facetowi zaproszenie, żeby przyszedł i go zadzgał.
- Tak, tym swoim cholernym widelcem do barbecue. A potem Jared
ukradł Joshowi żetony i popełnił błąd, próbując je wymienić na gotówkę.
Victoria pokręciła głową i odetchnęła głęboko.
- Gdyby nie to, łatwo mógłby uciec.
- Widzisz, Caitlin naprawdę nie spodziewała się, że Josh będzie
martwy, kiedy odskoczyła klapa. Może pamiętasz, że przede wszystkim
robiła, co mogła, żeby nie otwierać bagażnika. Straciła kontrolę nad
sytuacją dopiero wtedy, kiedy ty to zasugerowałaś, a ja nacisnąłem guzik.
- I nagle okazało się, że Josh jest martwy.
- Właśnie. Sama więc rozumiesz, dlaczego była tak poruszona. To
znaczy i tak nie mógł być w szczególnie dobrym stanie, ale czegoś takiego
się nie spodziewała.
- Hm. - Victoria skrzyżowała ręce na piersi. - Więc co teraz?
- Teraz? - Oparłem się na krześle i założyłem ręce za głowę.
-Pozwolimy Ricksowi załagodzić sprawę. Wygląda na to, że blizniacy są
gotowi kupić pomysł, że to Josh ukradł kwity. Mają jego zabójcę. Więc
pewnie nie będzie potrzeby mieszać w to Caitlin.
Posłała mi spojrzenie pełne dezaprobaty.
- To nie fair.
- Będzie musiała żyć, mając na sumieniu śmierć Josha, Vic. A jeśli jest
choć w połowie tak uczuciowa, jak przypuszczasz, to będzie dla niej
trudne.
- A my?
- My jesteśmy czyści - powiedziałem i zobaczyłem, że twarz jej się
rozluznia. - Blizniacy chcieli, żebyśmy zapłacili za żetony, które stracili na
przekręcie przy ruletce, albo znalezli Josha. No więc odzyskaliśmy żetony
i znalezliśmy Josha, choć pewnie Fisherowie woleliby, żeby byt w nieco
innym stanie. Najważniejsze jednak, że pomogliśmy odzyskać kwity.
- Zamierzaliśmy je ukraść.
- Może wcześniej, ale, Vic, oni są pragmatykami.
Westchnęła przygnębiona.
- Nie jestem pewna, czy mi się podoba, że mają znów materiał do
szantażu.
- Mnie też się to nie podoba. Ale może to lepiej, niż gdyby miało do
nich dostęp więcej osób. Najbardziej jednak podoba mi się w tym
wszystkim rola Ricksa. Ten facet oddał nam więcej niż kilka przysług i
chyba nie zostawiamy go z pustymi rękami. Wie o Caitlin. Może nawet był
dość sprytny, żeby skopiować nagrania z kamer, zanim zostały skasowane.
Powiedziałbym, że jeśli trochę poczeka i dobrze to rozegra, będzie mógł
się cieszyć całkiem przyzwoitą emeryturą.
- A Maurice? Nie sądzę, żeby był szczególnie zachwycony.
- Pewnie jest rozczarowany. Ale nie zapłacił mi z góry, więc nic na
tym nie stracił.
- Tak, ale nie wiemy, co się stało z Salem. Jeśli wciąż jest w biurze
blizniaków, znajdą go i powiążą z Maurice'em.
- Ekhm. - Wycelowałem palec nad ramieniem Victorii w stronę
tylnego narożnika tarasu.
Zawahała się, a potem odwróciła i spojrzała we wskazanym kierunku [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • centurion.xlx.pl